Blog > Komentarze do wpisu
Nowy Jork czyli w końcu Ameryka!

Dzień 14/15.

 

Lądując rano w Nowym Jorku widzę przez okno wschodzące słońce nad Manhatanem, wow-tylko to przychodzi mi na myśl, setki obejrzanych filmów, ktorych akcje rozgrywają się w tym mieście, setki marzeń w których pije kawę na Times Squere czy przymierzam buty od Louboutina na Fifth Avenue. W końcu dotarłam do miasta, dzięki któremu Stany tak mnie zafascynowały, ponoć NYC można albo kochać albo nienawidzić, ja pokochałam i na pewno kiedyś tu wrócę, nie do L.A, nie do SF, nie do Vegas, nawet nie na Hawaje, ale do Nowego Jorku, miasta, które dotychczas znałam tylko z filmów, a gdy postawiłam tam swoją stopę wiedziałam, że to miasto dla mnie.

***

 

Po wylądowaniu, dotarcie do hotelu okazało się nie lada wyczynem, koszt taksówki między lotniskiem Newark to ok 70$, postanowiłyśmy podjechać pociągiem 12$ na Manhattan a potem taksówką do hotelu Howard Johnson, który znajdował się w China Town.

Nowy Jork jest ogromny, mieszka w nim 8 491 079 osób (Warszawa-1 744 351)

oraz dzieli się na Manhattan, Brooklyn, Bronx, Queen i Staten Island.

Z racji tego, że meldunek był popołudniu zostawiłyśmy bagaże i pojechałyśmy metrem zobaczyć miasto, jak, że mamy ty tylko 5 dni (w tym 2-dniowy) wypad na Niagarę, czasu jest nie wiele. Zaczynamy od spaceru po Wall Street, wieżowce tam zasłaniają świat, czułam się trochę jak w Antylope Canyon gdzie szłam przez wąski kanion patrząc w górę aby dostrzec trochę świata, z jednej strony przerażające ale z drugiej ciekawe.

Podjeżdżamy w miejsce, które zna cały świat z 11.września 2001. Dzisiaj są w tym miejscu dwa duże pomniki z wygrawerowanymi nazwiskami wszystkich osób, które zginęły tamtego dnia, na prawdę smutne miejsce.

 

***

Tego dnia podziwiamy również widoki na Manhattan i Brooklyn Bridge oraz Statuę Wolności.

Jesteśmy wykończone więc wracamy do hotelu na krótką drzemkę, kolejna zmiana czasu i nie przespana noc w samolocie odbija się na nas i walczymy ze sobą czy naprawdę chcemy wstać z łóżka. Jednak chęć poznania miasta jest silniejsza i decydujemy się na powrót metrem do centrum a tym razem na Times Square, bierzemy mapę miasta i mapę metra i ruszamy w drogę.

***

Z pomocą mapy oraz przechodniów docieramy do Times Squere, trochę inaczej wyobrażałam sobie to miejsce, ale kompletnie mnie nie rozczarowało, serce Manhattanu tętniło życiem, mnóstwo bilbordów, świateł, ludzi.

***

Niestety czas nas goni dlatego postanawiam obejrzeć zachód słońca z najwyższego punktu w tym mieście Empire State building. Cena wjazdu niestety jest wysoka 32$ ale widok rekompensuje nam tą sumkę. Zostajemy tam do zachodu słońca, potem po ciemku wracamy metrem do hotelu.

***


***

To co mnie zaskoczyło wracając wieczorem do hotelu to szczury! Było ich naprawdę dużo, w całym swoim życiu widziałam może dwa szczury, a tam w dwa wieczory widziałam ok 7. Dziwne, że tak duże miasto nie radzi sobie z nimi, ale ludzie sami są sobie winni, bo wystawiają worki na ulice z resztkami jedzenia co przyciąga je jeszcze bardziej. Wracamy do hotelu i idziemy spać, zmiana czasu jest bardzo odczuwalna i w ciągu kilku dni ciężko jest co chwilę się przestawiać.

 

Dzień 16.

Po ciężkiej nocy, wstałyśmy nie wypoczęte, nie mogłyśmy zasnąć. Rano, po zjedzeniu śniadania (tosty z dżemem ) poszłyśmy dalej spać, na miasto wyszłyśmy dopiero ok 13:00, mimo straty połowy dnia, chęć spania była silniejsza od nas. Pojechałyśmy prosto na 5av, długa ulica z sklepami markowymi Gucci, Prada, LV. Zaszłyśmy tylko do 4 piętrowego Hilfigera, ale nic nie kupiłyśmy mimo, iż ceny trochę niższe niż w Europie. Zacięcie szukałam hotelu z mojego ulubionego filmu „Gossip Girl”, gdzie mieszkała główna bohaterka Serena Van der Woodsen, hotel Palace. Z pomocą „lokalsów” udało mi się tam dotrzeć i zrobić sobie zdjęcie na zewnątrz oraz w środku, gdzie panował niesamowity przepych.

***

Po odhaczeniu tej części programu poszłyśmy jeszcze do hotelu, gdzie nagrywano „Kevin sam w Nowym Jorku”, a potem do Central Parku. Park ogromny, przejście przez niego zajęłoby nam godziny... Dlatego byłyśmy tam tylko chwilę.

***

Niestety czas nas gonił i zawitałyśmy tam tylko na chwilę, po czym udało mi się odnaleźć hotel Empire (również z filmu Plotkara), jedna fotka i ruszyłyśmy na prom aby przepłynąć się koło Statuy Wolności, jest możliwość popłynięcia płatnym promem bliżej Statuy za ok 20$ oraz darmowym, który płynie na wyspę. Wybrałyśmy darmowy, ale widoczność była kiepska.

***

***

Po powrocie, krótka wizyta w Subway-u po kanapki i ruszyłyśmy w stronę hotelu. Chciałyśmy iść jeszcze na most Brookliński ale było już późno, a następnego dnia rano jechałyśmy na Niagarę.

 

Dzień 17.

 

Ruszyłyśmy z Chinatown razem z innymi chińczykami na Niagarę, dziewczyny siedziały razem a ja razem z jakimś Chińczykiem, który cały drogę oglądał jakieś tandetne filmiki chińskie przy czym śmiał się na całego.

Dlaczego nie sprawdziłam przed wyjazdem jaka jest odległość między Nowym Niagarą? Co mi strzeliło w głowy? 700 km, z postojami i zwiedzaniem jakiegoś parku zajęło nam to 8 h! Byłam wściekła, dziewczyny chyba też, bo Nowy Jork ma na prawdę dużo do zaoferowania i nie traciłybyśmy tyle czasu w autobusie.

A jak sama Niagara? No ujdzie, wodospad potężny, ładny ale na pewno zamieniłabym ten widok na jeszcze jeden dzień w NY. Zawieźli nas na punkt widokowy a później do hotelu. Na następny dzień od rana siedziałyśmy w tym jednym punkcie widokowym, no fajnie, ale ile można patrzeć na ten wodospad? A pomyśleć, że mogłybyśmy w tym czasie pojechać na Brooklyn, Bronx czy Quenns, których i tak nie zdążymy już zobaczyć. Ok 12:00 zaczęliśmy wracać do NY, 8h, kolejny dzień zmarnowany.

***

***

Dojechałyśmy na 20:00, zmęczone postanowiłyśmy nie poddawać się i zobaczyć przynajmniej Brooklyn Bridge nocą, a noc oznacza tylko jedno- szczury.

Znaleźć wejście na most nie było łatwe, ale oczywiście pomogli lokalsi. Na moście było sporo ludzi, którzy spacerowali i podziwiali widoki. Czytałam, że najlepiej przejść most i nie odwracać się, dopiero na końcu aby zachwycić się nocną panoramą na Manhattan, tak też zrobiłyśmy i było warto. Widok wieżowców, mieniących się tysiącami świateł był naprawdę nieziemski. Stałyśmy wpatrzone w ten krajobraz i każda z nas chciała tam zostać.

 

To był ten moment w którym zakochałyśmy się w tym mieście, mimo milionów ludzi, szczurów na ulicach, wieżowców aż po niebo, ten widok wynagradzał wszystko. Ponoć Nowy Jork albo się kocha albo nienawidzi? Ja pokochałam i wiem, że w odróżnieniu do innych miast, tu na pewno wrócę.

 

Dzień 18.

Tu nasza przygoda się kończy. Ze łzami w oczach ruszamy na lotnisko. To była piękna przygoda. Widziałyśmy wspaniałe miejsca, Zachwycałyśmy się miastem Aniołów, patrzałyśmy z zapartym tchem na napis Hollywood, tańczyłyśmy w Vegas, opalałyśmy się na Hawajach, podziwiałyśmy panoramę NY z Empire.

 

 

PODSUMOWANIE

 

Przemierzyłyśmy 35 tys km, spędziłyśmy w samolocie 34h w samolocie aby spełnić swój amerykański sen. I muszę powiedzieć, że było warto. Cudowne 21 dni, ze wspaniałymi osobami, cudowne krajobrazy i wspaniała przygoda.

Dziękuję wam dziewczyny za tą podróż, bo była najwspanialszą przygodą w moim życiu, nie żałuje ani minuty spędzonej na tym tripie ( no może prócz Niagary ;) ).

Mam nadzieję, że w naszych myślach zawsze będziemy wracać do tego wyjazdu, bo

TAKIE CHWILE JAK TE, NIE ZDARZAJĄ SIĘ ZBYT CZĘSTO!

 

XOXO


 

Ocena wyjazdu: 11/10!!!!

piątek, 26 sierpnia 2016, patilove89
oh życie, kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię nad życie;)

Polecane wpisy

  • Po Vegas już nic nie wygląda tak samo cz.3

    D zień 9 . Z wielkim smutkiem opuszczamy miasto grzechu, czas jechać dalej, po cichu cieszę się jednak, że wyjazd z Vegas nie oznacza końca naszej podróży, tak

  • Vegas...miasto grzechu. cz.2

    *** *** W Vegas kwaterujemy się w przyjemnym hotelu z wielkim kasynem Silver Seven. Czego spodziewać się po mieście, które nigdy nie śpi? (Tu przypomniał mi si

  • Amerykański sen cz.1

    My trzy i Ameryka. 21 dni Los Angeles, Las Vegas, San Francisco, Hawaje, Nowy York. Dzień 1 Los Angeles, miasto aniołów. Po 12-godzinnym locie z Monachium do

Następna planowna podróż: Dużooo nas było... Liczniki


...







How Well Do You Know Your World?


Wyświetl większą mapę