czwartek, 03 stycznia 2013
W odwiedzinach u Fidela.

 

Wybierając się na Kubę nie miałam pojęcia czego się spodziewać, komunizm? Fidel? w rzeczywistości nie znałam tego kraju, nie wiedziałam jak tam jest na prawdę i myślę,że po 2 tyg spędzonych tam dalej nie wiem.

 

Zabukowanie Kuby trwało 2min, widząc cenę nie zastanawiałam się, niech będzie.

 

Czy na prawdę Kuba jest wyspą jak wulkan gorącą?

 

***

 

Nie zapowiadało się dobrze, tydzień przed wylotem zmienili nam dzień wylotu na dzień wcześniej, poza tym miałyśmy czekać w Madrycie na następny samolot aż 7h!

Dojazd na tegel trwał nie cale 2h, mimo śnieżycy jaka nas spotkała dość sprawnie "zostałam dowieziona" na lotnisko. Odprawa szybko, i już siedzimy w samolocie hiszpańskich linii IBERIA. Samolot taki w miarę. 3h do Madrytu zleciało szybko mimo dodatkowego pół godzinnego krążenia nad lotniskiem. Lotnisko w Madrycie jest na tyle duże,że z terminalu na terminal trzeba było przemieścić się metrem. Na początku czas leciał szybko, i bliżej było następnego samolotu tym bardziej się dłużyło. Po 7 h byłysśmy wykończone a przed nami było jeszcze 10h lotu do Hawany. Lot był w nocy, sam lot ok, małe turbulencje, samolot jeden z większych, jednak czas ciągnął się nie miłosiernie, godzina za godziną trwała wieczność! Myślałam, że się wykończę. Może gdyby nie 7-godzinny postój w Madrycie wszystko było by ok.

Madryt

 

Ok. 22 wylądowałyśmy w Hawanie wykończone. A tam kontrole,odprawa, czekanie na bagaże, co chwile jakiś "chłopczyk" z kontroli na lotnisku przybiegał do mnie, prosił o mój paszport i znikał. W końcu po ok.2h szarpania się z kontrolami na lotnisku siedziałyśmy w autobusie i przed nami była 2-godzinna podróż do Varadero. Z autobusu pamiętam mało, byłam pół przytomna, pamiętam tylko jak półprzytomnie otwierałam oczy i widziałam masę ludzi stojącej przy drodze, stoją na stopa?

W hotelu zakwaterowanie poszło dość szybko, padłyśmy wyczerpane odrazu zapadając w sen.

Hotel "Villa Tortuga"jak na 3 gwiazdki był bardzo fajny. Kompleks składał się z paru budynków, jednego dużego basenu, 2 restouracji, jedna głowna druga a'la carte. Bar na plaży, bar przy basenie razem ze snackami, bar w recepcji 24h.

Plaża znajdowała się przy samym hotelu, mieszkałyśmy na samym początku Varadero "w centrum" :). Woda a'la Malediwy, piękna, przezroczysta, czyściutka, plaża piaszczysta, nie był to typowy biały piasek jak na Dominikanie, może troche bardziej żółty no i przy brzegu było mnóstwo malutkich muszelek które wbijały się w stopy.

Ludzie pracujący w hotelu byli niesamowici, chyba podczas naszych wypraw jeszcze nigdy tak nie poznałyśmy życia ludzi pracujących w hotelu. Począwszy od historii Kuby kończy wszy na ich zarobkach i cenach sklepowych przeznaczonych tylko dla miejscowych.

Po 3 dniach poznałyśmy chyba wszystkich pracowników w naszym hotelu. Nie wszystkich znałyśmy imiona więc wymyśliłysmy sobie własne nazwy. Był Kumpel na stołowce, Łysy za barem, Czapalin z animacji,Johantan od animacji na plaży, itp. Ludzie przemili i otwarci, mimo komuny i biedy panującej w kraju są szczęśliwi, kochają taniec. Salsę mają we krwi, czy mały czy duży każdy potrafi ją tańczyć. Kubanki ruszają się niesamowicie i w niesamowitym tempie ruszają biodrami podczas tańca.

W Varadero są dwa rodzaje walut CUC i peso kubanskie, ta druga jest tylko dla mieszkańców a CUC tylko dla turystów. 1CUC-24 pesos -1Euro.

Dolarów nie opłacało się brać ponieważ: po pierwsze nie można płacić tą waluta, po drugie przy wymienie na CUC Fidel pobiera 10% podatku, tak bardzo kocha Amerykę;) Tak więc średnie zarobki ochroniarza bądż animatora to 20CUC miesięcznie czyli ok 80zł. Ale...nie płacą oni rachunków za dom w którym mieszkają, więc pieniądże głownie przeznaczają na jedzenie i rozrywkę. Jeśli by wymienić na ich walute i płacić w miejscach nie dla turystów ceny byłyby kosmicznie śmieszne, przykładowo kawa w jakiejś knajpce 1 pesos czyli jakis 1 grosz. Wejście na dyskoteke 3 kubańskie peso itp. Z tego co opowiadali niektorą żywność mają na kartki tak jak my za komuny a nie którą mogą normalnie kupić w sklepie, nie wiem jak wygląda sprawa z ubraniami, niby ubrani bardzo fajnie, modne ciuchy ale z drugiej strony mogłyśmy śmiało iść na targ i przehandlować nasze ubrania za pamiątki i tak też robilyśmy. Za bluzke ze spodnicą, których już nie chciałam dostałam naszyjnik z kolczykami, za cieniutką bluzkę plażową dostałam torebkę itp. Justyna wymieniała słodycze, za czekoladę (gościu aż zagiwzdał z wrażenia jak ją zobaczył) dostała album na zdjęcia, za batoniki kolczyki. Chociaż same pamiątki wcale nie były takie drogie 1-3CUC za jakąś pamiątkę. . Do tej pory nie wiem o co chodzi z długopisami, które mieszkańcy Kuby bardzo chcieli, gdybym tylko wcześniej wiedziała wziełabym na handel całą pakę długopisów, niby w sklepie były, niby nie drogie, a oni strasznie chcieli dostać długopisy. Dziwne. Przed wyjazdem czytałam na jednym forum Pan pytał ile może przewieść na Kubę długopisów, myślałam wtedy, że oszalał, kto będzie chciał długopisy na Kubie...Jednak chcieli.

Głównie czas mijał nam na plaży i na mieście, kupiłyśmy bilety na autobus po Varadero i objechałyśmy cale miasto, mieszkałyśmy na samym początku. A na samym końcu były już wielkie 5 gwiazdkowe kolochy a w okolicy dosłownie NIC. Od nas do knajpek, targów był rzut beretem, tam natomiast żeby się wydostać trzeba było jechać autobusem bądż taxówką.

Jakieś 40km od Varadero znajdowało się bardzo duże miasto Matanzas, przejeżdzałyśmy przez nie jadąc do Hawany, chciałam się tam wybrać na własną ręke ale J.stwierdziła, że nie chce oglądać biedy więc sobie odpuściłyśmy.

Za Hawanę zapłaciłyśmy 60CUC jechałyśmy w grupie 6-ścio osobowej na dwa stare autka. Naszym przewodnikiem był animator z hotelu. W Hawanie nie da się oddychać, spaliny unoszą się nad miastem, masa ludzi, miejscowych i turystów, ale to miasto ma swój klimat, jest cudowne, jakbyś w jednej chwili znalazła się w starym filmie, jakby czas zatrzymał się w miejscu. Zwiedzaliśmy główne miejsca w Hawanie, starą Hawanę, nową Hawanę, hotel w którym mieszkał Hemingway, plac rewolucji itd.

***

***

***

***

 

Byłam zachwycona Hawaną, ludzie których poznaliśmy na Kubie byli pomocni i przyjaźni. Poznałyśmy także 5 dziewczyn z Meksyku, które także były na wakacje w naszym hotelu, przesympatyczne. A także ludzi z Sri Lanki, Włoch, Kanady, Austrii.

Podróże są najwspanialszą przygodą życia, oprócz poznawania kraju, poznajesz innych ludzi, ludzi z całego świata.

 

I choć różni nas język łączy nas miłość, miłość do podróży...

 

Ocena kraju: 9/10

14:22, patilove89 , Kuba
Link Dodaj komentarz »
Następna planowna podróż: Dużooo nas było... Liczniki


...







How Well Do You Know Your World?


Wyświetl większą mapę