wtorek, 27 września 2011
Viva Espana! Viva el Madrid!

Do hiszpańskiej stolicy przyjechaliśmy o 7 rano. Wymęczona i pół przytomna zwlekłam się z autokarowego siedzenia, które przez ostatnie dni doprowadzało mnie do szału, no ale przecież chciałam eurotrip to mam, Ciepełko i bezchmurne niebo od razu pokazało nam że jesteśmy w Hiszpanii. Po zimnym i mokrym Paryżu niczego innego nie pragnęłam bardziej jak hiszpańskiego słońca.


Madryt

Cóż to za wspaniałe miasto. Tętnice życiem na każdym kroku, kolorowe, ma swój zadziwiający urok, oczarowało mnie. 

 

Pierwsze co zobaczyliśmy to pałac królewski.No taki normalny jak to te pałace, bez szału.


Dzień zaczęliśmy od spaceru po mieście. O tak wczesnej porze mało było jeszcze ludzi ale z godziny na godziny wciąż przybywało.Z tego względu że byłyśmy zmęczone całonocna podróżą odrzuciłyśmy opcje muzeum i stadionu i wybraliśmy się do parku botanicznego. Gdzie mogłyśmy, że tak powiem krótko się zdrzemnąć.


El Retiro.

Umarłyśmy na dobrą godzinę. Po tej drzemce, ucięłyśmy sobie długi spacerek po parku ze względu na to ze miałyśmy 9h nie spieszyło nam się nigdzie.

***

***

Miasta całego obejsc się nie dało, jest ogromne. Hiszpania to zdecydowanie mój faworyt jest chodzi o Europe, nie tylko kontynent ale również wyspy są cudowne.Widziałam już sporo europejskich stolic ale jednak Madryt góruje raz z Lizboną.



23:56, patilove89 , Hiszpania
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 września 2011
Piękno lazurowej Francji-Nicea.

O mieście nie napiszę dużo bo widziałam tyle co nic;] Byliśmy za to na przepięknej promenadzie, na lazurowym wybrzeżu gdzie widok był nieziemski. Piękna woda, kamienista plaża, widok na góry, żyć nie umierać, miejsce typowe na wczasy dla bogatszych, Aż się boję spytać ile kosztują tam noclegi w hotelach przy plaży. My nocowaliśmy kawałek od miasta, w formule 1, Francuzi nigdy nie zrobili na mnie pozytywanego wrazenia, jeśli chodzi o ludzi, dra się po francusku, nawet im na myśl nie przyjdzie żeby się wysilić i powiedzieć coś po angielsku, uważają chyba, że każdy przebywający w Francji umie ich język. No ale to miasto im się udało.

Gdyby nie to południowe wybrzeże to pewnie nie lubiłabym tego kraju w ogóle, Paryżu już totalnie zepsuł moje wyobrażenie o Francji.

Jak dla mnie to Nicea to osobny piękny kraj który nie ma nic wspólnego z paskudną Francja.



12:42, patilove89 , Francja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 września 2011
Paris again, czyli poraz drugi w francuskiej stolicy.

Do Paryża dotarliśmy dość późno ok. 24, spaliśmy w hostelu na obrzeżach miasta. Zakwaterowanie i prysznic przebiegły o dziwo bardzo szybko. Oczywiście bez krótkiej integracji u nas w pokoju się nie obeszło. Mimo zmęczenia posiedzieliśmy jeszcze do ok. 2 i spać bo rano czekało nas zwiedzanie miasta.

 

***


7:00 śniadanie no i w drogę. Po Paryżu poruszaliśmy się metrem. Na pierwszy ogień poszła katedra notre dame, gdy tylko ją zobaczyłam cofnęłam się o parę lat wstecz gdy po raz pierwszy byłam we Francji i stałam jak teraz przed katedrą podziwiając ją.

Patrząc na nią przypomina się bajka z dzieciństwa " Dzwonnik z Notre Dame".

Dalej Luwr… Nie było czasu aby stać i gigantycznej kolejki aby wejść do środka, z reszta byłam ja w środku kiedyś wiec nawet bym się nie pofatygowała żeby wejść tam po raz drugi. Z reszta kolejka która ciągła się była ogromna, nie wiem czy oglądaliście kiedyś film eurotrip był tam motyw z Paryżem i pokazana kolejka do Luwru, wiec uwierzcie mi to nie było przesadzone ten sznur ludzi jest jak najbardziej realny.


***

 

W następnej kolejności przeszliśmy się po polach elizejskich w stronę łuku triumfalnego.Mogłabym teraz powiedzieć fejsbukowo "Lubię to", ale czy lubić a podziwiać to to samo?


Łuk i Wieża Eiffa to dwie budowle które podobają mi się najbardziej w tym mieście, robią wrażenie. Pogoda nam nie dopisywała, co chwilę padał deszcz i było dość zimno, słońce wychodziło tylko czasem, rzuciło promienie i znów chowało się za chmurą więc deszcz jak najbardziej nam doskwierał.

Parę dni wcześniej:

Mama: zapakuj parasol, może ci się przyda.

Ja:no co ty mamo przecież jadę do Portugalii!

No właśnie ale nie przewidziałam ze przecież po drodze w trakcie zwiedzania może lunąć deszcz, no ale cóż. Zmokłam, ale przynajmniej zmokłam w Paryżu.

Przechadzając się wzdłuż ulic oprócz syfu można było czasami dostrzec coś ładnego, a może i nie?

 

***



Pod wieża Eiffla nie byliśmy, niby nie było czasu, byliśmy za to na tarasie widokowym, na wieżę Eiffla mogłabym patrzeć i patrzeć… żeby znajdowała się ona w innym mieście, bądź kraju, o jak fajnie byłoby wtedy patrzeć na nią….

 

Właśnie co do Paryża.

 Siedzę w autokarze, przez okno wpatrując się w budowle które mijamy, same szare i ponure budynki, czemu to miasto reklamowane jest jako miasto zakochanych? Guzik ma z tym wspólnego, Paryż można znienawidzić… czy go nienawidzę? Nie! Ale nie pałam do niego na pewno żadna sympatią, jak dla mnie jest za ponure, wręcz smutne doprowadzające do depresji. Byłam 2razy i 2 razy mi się nie podobało! Obym nie musiała oglądać tego miasta po raz trzeci.

Jakby miała oceniać sam Paryż dałabym 2/10 ale ze oceniam cały kraj a Francja ma jeszcze inne pięknie miejsca choćby na południowym wybrzeżu, to podnosi moja ocenę na korzyść Francji.

 

 

Ocena Paryża: 2/10

Ocena Francji: 6/10

18:36, patilove89 , Francja
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 września 2011
I AMsterdam

Podróż do Holandii trwała dość długo. Wyjechaliśmy ok 19 a byliśmy na miejscu w Amsterdamie ok 8 rano. Gdzie mieliśmy spędzić "aż" albo "tylko" 9h.  Na początku pogoda nie była zbyt dobra. Trochę zimno, trochę popadało, ogólnie pogoda na przemian raz ciepło raz zimno.

 

Najpierw śniadanie w mc a potem ruszyliśmy w miasto gdzie wzdłuż uliczek można było poczuyć to co tu legalne. Gdziekolwiek się nie poszło widać było cafeshoopy gdzie odpoczywający turyści popalali zioło.

Dzielnica czerwonych latarni (Red Light District), gdzie obowiązuje całkowity zakaz robienia zdjęć, niezliczona ilość sex shopów to tutaj standard.  Jeśli chodzi o samo miasto to myślę, że ma swój klimacik, który przyciąga setki turystów i nie tylko w sezonie.

Plan miasta:


Spacer główną ulicą

***

Z ciekawości kupiłyśmy ciastka nadziewane czymś co miało nam poprawić humor, no i poprawiło, bo zastanawiałyśmy się potem jak fajnie nadaliśmy się nabrać na ten chwyt marketingowy.

 

***

 

Plac Dam

Gdy przychodził czas na odpoczynek siadałyśmy pośród innych turystów na placu Dam, co znaczy plac "tama" i znajduje się w samym sercu holenderskiej stolicy. Z jednej strony znajdował się pałac Królewski z drugiej gabinet figur woskowych.

Pałac Królewski

 

Gabinet figur woskowych

Gdy wejdzie się w którąś uliczkę, zobaczy się kawiarnie, sklepy, coffieshoopy albo po prostu dzielnicę chińską:)

Chinatown

 

A więc podsumowując miasto małe ale urocze z klimatem warto i pojechać, choćby po to aby przejść się ulicami Amsterdamu.

 

 

 

Ocena: 6/10


19:33, patilove89 , Holandia
Link Dodaj komentarz »
Następna planowna podróż: Dużooo nas było... Liczniki


...







How Well Do You Know Your World?


Wyświetl większą mapę