środa, 20 czerwca 2012
Moje miejsce na Ziemi.

  Po ostatnim wyjeżdzie moje uzależnienie chyba osiągneło punkt kulminacyjny w moim życiu. Rzucając ostatnie spojrzenie na wschodzące słońce, na którego tyle stały domki na wodzie totalnie mnie rozłożyło. Do cholery! czy istnieje coś piękniejszego niż podróże? Niż zobaczenie na żywo czegoś co do tej pory oglądasz tylko w telewizji. Niż poznanie ludzi, żyjących na drugim końcu świata.

Podróż to nie tylko przemieszczenie się ciała ale także stan umysłu, czas w którym zastanawiasz się, gdzie tak na prawdę jest Twoje miejsce na Ziemi. Myślisz sobie "Chcę tu zostać", a z drugiej strony coś mówi Ci, że został Ci jeszcze prawie cały świat do zobaczenia, w każdym kraju w którym jesteś podoba Ci się coś co chciałabyś zabrać ze sobą.

Gdy to co nie realne z dnia na dzień staję się możliwe, zapominasz o wszystkim. Problemy zostają gdzieś daleko w tyle...liczy się tylko tu i teraz, to miejsce w którym jesteś. I nie wiesz czemu czym wybierasz się dalej, tym jesteś szczęsliwsza, przekraczasz granice, mijasz horyzonty, i jesteś tam. W miejscu gdzie marzenia przestają być tylko słowami rzuconymi na wiatr. To się dzieję na prawdę.

Z każdej podrózy masz w głowie fragment, ten najlepszy, który mimowolnie zapadł Ci w pamięć.

Bo jak nie wzruszyć się gdy ktoś gra Ci na gitarze na plaży, a ty patrzysz na gwiazdy i myślisz "Boże...a jeśli jestem tutaj ostatni raz". I wiesz, że prawdopodobnie tych ludzi nie spotkasz już nigdy w życiu.

Pomyśl.... Wspomnienia są do końca życia. I czasami gdy zapominasz choćby na chwilę. Siadasz oglądasz zdjęcia i znów tam jesteś, czujesz jakbyś była tam wczoraj. I wtedy myślisz , że znów chcesz to zrobić. Wyciągasz walizkę, pakujesz rzeczy i gnasz na lotnisko. Bajka zaczyna się od początku...

 

I dalej wylczysz z samą sobą, zdając sobie pytanie

to tutaj? Czy na prawdę chcę tu zostać?

 

piątek, 15 czerwca 2012

Dodałam pod wpisem wycieczki z Male koszty wyjazdu, długość, miejsce i moją ocenę;)

 

sobota, 02 czerwca 2012
Co za Meksyk...

Klamka zapadła, mimo jeszcze kupy czasu, w następną majówkę będzie Meksyk:) 

 

Jeszcze tylko decyzja. Canun czy Playa del Carmen?

 

Przedsmak;)

 


poniedziałek, 14 maja 2012
Boso przez Malediwy...

Zanurzona  w oceanie indyjskim liczę domki na wodzie przy naszej wyspie.Woda tak spokojna ze powierzchnia wygląda jak tafla lustra, głębiej widać dno nawet parę metrów w dól, czyściutka, przejrzysta, bez problemu widzę swoje stopy i mocno odbijający się pomarańczowy lakier do paznokci,
-wesoła uszczypnij mnie, ja chyba śnie!
uszczypnęła... i mimo to stałam dalej w tym samym miejscu wpatrując się w ten widok.
...malediwy...

 


16:14, patilove89 , Malediwy
Link Komentarze (2) »
Qatarski sen.

Tym razem lot był w nocy, bardzo dobrze, wiedziałam ze szybko minie bo cały prze śpie. Wesoła przyjechała już dzień wcześniej, nie mogłyśmy spać,cala noc przegadałyśmy jak to będzie. gdy naszedł poniedziałek spakowane zostałyśmy odholowane na dworzec we Frankfurcie, i znów godzina do berlina na zool.,potem na tegel, szukanie odprawy, długa kolejka.
Dostałyśmy normalnie bilet na lot do Qataru,ale był problem z biletem z Doha na Male, pan, który nas odprawiał powiedział ze musimy po prostu na miejscu wymienić bilety...no dobra. Lot 7h bez zarzutu, 6h spalam 1h jedzenie i oglądanie widoków za oknem.
Samolot nie duży ale ekskluzywny. Lądowanie w Doha.


 

 

Zgodnie z instrukcja pierwsze co zrobiłyśmy to poszłyśmy wymienić bilety... i to co usłyszałam osłabiło mnie totalnie. Nie ma miejsca na samolot !
Dopiero na następny na drugi dzień o 7:00 rano, byłyśmy totalnie przerażone, z reszta nie tylko my ale taka sytuacje miała jeszcze jedna para z polski i para z Niemiec.
Dostałyśmy bilety na następny lot i zostałyśmy odprawione do ....właśnie do 5* qatarskiego hotelu, ktory byl boski!

 

Gdy tylko go zobaczyłyśmy, od razu przeszła nam złość.Pokój, salony,basen, jedzenie, transfer, wszystko załatwiły nam linie qatarskie, i choć szkoda było nam tego dnia straconego na Malediwach, cieszyłyśmy się, że zobaczymy trochę Dohy.Choć raz można było poczuć się jak ktoś na prawdę ważny. Wozili nas super samochodami, w sumie tak chyba nie ma normalnego samochodu same wielkie byki, otwierali nam drzwi, pomagali wysiąść, pełna  kulturka. Razem z para z polski wybrałyśmy się wieczorem na spacer po mieście,, był tam bardzo długo deptak, dziwne wysokie budynki, ale żadnych sklepików, nic z tych rzeczy.

 

 

A arabskie szejki wozili się furami, coś się dziwić w końcu śpią na ropie, która jest u nich tańsza niż woda. Byłam zadowolona z zaistniałej sytuacji, przynajmniej udało mi się zobaczyć trochę Dohy.
Na drugi dzień,pobudka o 4:00 rano, odprawa bez kolejki, śniadanie w terminalu biznes klasy, w samolocie lux, szampan, wygodne, rozkładane siedzenia, nic tylko lecieć, cieszyłam się każdą chwilą, bo kto wie czy kiedyś jeszcze będzie mi dane lecieć biznes klasą.


16:12, patilove89 , Qatar
Link Dodaj komentarz »
Like Paradise

Na Malediwach wylądowaliśmy ok 14:00. Na lotnisku chwile czekania na łódkę, 20min i jesteśmy na wyspie Chaaya, witają nas zimnym sokiem i uśmiechem, odprowadzają do bungalowa, który jest dość spory, na dole łazienka i salon, u góry sypialnia. Przebieramy się w stroje i lecimy na plaże. Z jednej strony wyspy ocean, wielkie fale, wiatr, a z drugiej zrobiona laguna z przezroczysta wodą.

 

Widoki bajeczne, pogoda wspaniała.Na wyspie znajduje się kilka restauracji ale ze względu na nasze HB, możemy korzystać tylko z jednej. Ceny są straszne, może gdybyśmy miały all inkl, to nie wydałoby się dodatkowo tyle kasy, a tak to na jedzenie i drinki szło jeszcze dużo $. Ogromne nietoperze, pająki i jaszczurki to na tej wyspie normalka, oczywiście ja się wszystkiego bałam, szczególnie tarantuli wielkości mojej dłoni, która zadomowiła się u nas w łazience i jaszczurek, które codziennie siedziały na naszych drzwiach, nietoperze jakoś przeżyłam, latały dosyć wysoko. Mieszkańcy Malediwów, przesympatyczni i niesamowicie skromni z uśmiechem na twarzy każdego dnia.


 

Większość osób w naszym hotelu to pary albo rodziny, dużo osób z Japonii, Niemiec i Australii, z Polski oprócz nas były jeszcze 2-3 pary.
W niedziele postanowiłyśmy spróbować swojego szczęścia w bingo, stwierdziłyśmy, że kupimy tylko jeden kupon i miałyśmy rację.
Udało nam się zająć II miejsce i wygrać litra smirnofa.

 Pierwsza wycieczka na którą wybrałyśmy to kuda bandos bbq, czyli grilowanie na innej wyspie, koszt 65$, w sumie jak za taką wycieczkę to trochę drogo. Fakt wyspa była boska, super widoki, dobre jedzenie, ale stosunkowo drogo. Cały dzień plażowaliśmy, grilowaliśmy, czyli laba.

 

 

Druga wycieczka to odwiedziny lokalnej wyspy , zrobienie zakupów, można było się nie źle targować, jak dopłyneliśmy do brzegu poczułam się jak w Egipcie, zleciało się multum sklepikarzy, żeby zaciągnąć nas do swoich sklepów. Coś tam kupiłam na pamiątkę...

 

Kraj jak to muzułmański, meczety, kobiety pozakrywane w szaty, ludzie bardzo sympatyczni, domy...hmm nie było biedy, ale nie było też bogato, widać, że turystyka przynosi im duże zyski.W ramach tej wycieczki zajechaliśmy jeszcze na inną wyspę Paradise, i wierzcie mi to był paradise, hotel był droższy od naszego ale mogłabym się na niego skusić, po prostu bomba! Niestety nie byliśmy tam za długo, bo musieliśmy już wracać.

 

 

 

Nigdy nie zapomnę tej chwili,łódź, zachód słońca, w tle domki na wodzie
, w słuchawkach  Enej-skrzydlate ręce...
Raj, którego nocą pragniesz taak...
...jak ja, to niebo to raj, proszę leć, proszę gnaj...
ahh Malediwy...
można zakochać się w samych widokach i ludziach,którzy to mieszkają, podobnie jak na Dominikanie uśmiechnięci i sympatyczni.

Wieczorami nie było nudno, po kolacji, chwila na internet, smsy do polski później jakieś występy, czasami disco, czasami zdarzyło się nam ukraść pracownikom rowery i śmigać po całej wyspie, poznałyśmy trochę osób z Australii, Sri Lanki i Malediwów, bawiliśmy się razem na disco, czasami ktoś grał dla nas na gitarze na plaży, uczyli nas swojego języka, czasami po prostu siedzieliśmy i gadaliśmy z ludźmi, jak im się żyję, jak pracuje, gdzie mieszkają, byłyśmy ciekawe wszystkiego.
Chciałyśmy zobaczyć jak mieszkają na wyspie, bo ich pokoje były odgrodzone wielkim murem, staff only, goście nie mieli tam wstępu, no ale my bardzo ciekawe postanowiłyśmy się tam wybrać. Jakiś gościu, który stał na ochronie nie był z tego pomysłu zadowolony, ale starałyśmy się lekko go ignorować.
Za wielkim murem znajdowały się pokoje pracowników, boisko do siatki i piłki nożnej, akurat chłopacy grali w piłkę, wszyscy byli w lekkim szoku bo chyba nikt wcześniej z hotelowych gości tam nie zawitał. Z pracownic hotelowych były chyba tylko dwie dziewczyny z Filipin, a tak to reszta chłopacy z Male lub Sri lanki.

10dni zleciało bardzo szybko, chciałyśmy jeszcze zostać, przynajmniej 3 dni dłużej, Ale jeszcze nie jechać, nie teraz gdy było tak fajnie,
wstałyśmy o 5:00 razem z promieniami słońca. Ostatni widok na plaże, na wodę, na Male..
Piękne miejsce, chyba nie ma nigdzie piękniejszego. Ten widok...coś cudownego, coś co zapamiętam znów.
Male...westchnienie i do domu....



Dużo osób pyta mnie czy lepiej niż na Dominikanie. Ciężko powiedzieć, na pewno inaczej. Ładniejsze widoki to na pewno, tylko cisza...straszna cisza...zero muzyki, można leżeć i słuchać jedynie fal rozbijających się o brzeg z drugiej strony wyspy, Dominikana tętniła życiem, muzyką, animacjami. Dwa różna światy, ale każdy z nich na swój sposób piękny. Cieszę się, że mam możliwość podróżować, zwiedzać, odkrywać nowe lądy.
Już marzy mi się następny wyjazd, chwila odpoczynku i znowu w drogę!

 

 

Moja Ocena Kraju: 10/10



Koszty: ok 1300E

Długość pobytu: 11dni 

Hotel: Chaaya  dhonveli

16:00, patilove89 , Malediwy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
No to startujemy...

za 2 h wyruszamy na lotnisko i juz we wtorek o 14:30 będziemy na miejscu, 

---> 22:25 Berlin tegel----> 07:30 Qatar, Doha-----> 14:30 Male!!

 

tak więc długa podróż przed nami:)

 

 

wtorek, 24 kwietnia 2012
Ostatnie dni...

Na liczniku 6, chyba czas powoli pakować manatki :) Znów zaczyna się Reisefieber:)

Już na dniach wyciągam torbę i zaczyna się pakowanie, które zazwyczaj trwa u mnie 2-3dni bo codziennie coś dokładam:) Mam nadzieję, że nie będzie nadwagi jak w tamtym roku. Ale coś można wziąść na Male?

Stroje, kapelusze, sukienki, aparaty, obiektywy, kamery :D i coś na długi rękaw, bo ponoć inaczej nie wpuszczą do stolicy.

Nie powiem, że nie. Stresuję się. Długa droga przede mną, przesiadka w Qatarze, mam nadzieję tylko, że wszystko będzie w porządku i że wrócę cała, zdrowa i z pięknymi wspomnieniami.

Bo w końcu jak to moja koleżanka powtarze "No risk no fun" i ma 100%-tową rację!

 

Mam nadzieję, że poza pięknymi plażami zobaczę jak żyją tam ludzie, jak wygląda stolica, jak wyglądają szkoły. Fakt głównym celem jest błogie lenistwo ale chcę też zobaczyć coś co może już nigdy w swoim życiu nie zobaczę.

 

I zdobyć pamiątkę, co dołączę do swojej szafki wspomnień...

 

______________________________________________________

 

30.04.2012---> Malediwy


niedziela, 01 kwietnia 2012
Trochę na ocieplenie klimatu :) Dom.Rep.

środa, 21 marca 2012
"Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca." — Joseph Conrad

Marzę...

Raz jestem na Safari w Kenii, raz na Zanzibarze, czasami leże na plaży na Mauritusie a czasami tanczę Meregne na Kubie. Nie raz pije Margaritę na Cancun w Meksyku później stoję przez Burj Dubaj w Emirach, zwiedzam Empire State Building w NY, jestem na Phi Phi Island w Tajlandii i podziwiam Tadz Mahal w Indiach...

Choc do następnego roku jeszcze bardzo daleko, choc nawet nie pojechałam jeszcze nigdzie z planowanych na ten rok wycieczek, czasami już zastanawiam się gdzie pojadę w 2013. 

Z mniej kosztownych wycieczek będę szukac pomiędzy Teneryfą, Ibizą, Capri,Cypr, może znów Majorka, Maroko?

Jeśli chodzi o Europę myślę jeszcze o Maderze ale to juz droższa impreza.

Jeśli chodzi o egzotyczną wyprawę. Będziemy pewnie szukac coś z J.

Myślę, że wybór będzie pomiędzy:

-Kuba

-Zanzibar

-Dubaj

-Indie

-Kenia

-Tajlandia

Dokładnie jak w piosence:

Where have you been?
Where are you going to?
I wanna know what's new
I wanna go with you
What have you seen?
What do you know that's new?
Where are you going to?
Cause I want to go with you 


Następna planowna podróż: Dużooo nas było... Liczniki


...







How Well Do You Know Your World?


Wyświetl większą mapę