niedziela, 18 lipca 2010
Tunezja

Tunezja-Kraj kontrastu...

 

Lipiec 2008. Warszawa.Okęcie.


Mój pierwszy obóz samolotem. Docieram na Okęcie. Jedna znajoma twarze kolegi, który też leci-Adrian.

Zapoznaję się z ludzmi, Paulina, Justyna, Faustyna, Angelika, Natalia. Jeszcze nie wiem, że przez 14dni tak się z nimi zżyje.

W samolocie oczywiście panika, jeszcze samolot nie wystartował i już miałyśmy stracha. Każda z nas leciała pierwszy raz.

Samolot w powietrzu ufff.


Nie wiedziałam jak mój żołądek zachowa się w samolocie. Nie wziełam awiomarinu, nie było dobrze. Ale widoki wynagrodziły mi to;)



Po 3 godzinach docieramy do Monastiru. Z lotniska do hotelu jechało się chyba z 20min. Hotel Esplanade ma ***, w pokoju kwateruję się z Faustyną.

Pierwsze zdjęcie na balkonie


Obóz trwa 14dni. Tradycyjnie plaża->basen-> miasto.

W Monastirze bardzo tanio, wszystko można było kupić za naprawdę śmieszne pieniądze. Nie daleko znajdowała się Medina, więc można było szaleć. Cięzko bylo tylko z tubylcami, zaczepiali strasznie. Nie lubiałam się targować i czasami denerwowały mnie ich zaczepki no ale tacy już są:)

Hotel sam w sobie taki średni ale czego by się spodziewać po 3*, za to koło hotelu był fajny zameczek.



Jednym z naszych ulubionych zajęć wieczornych było palenie Sheesy na balkonie.



Mieliśmy jedną darmową wycieczkę do Sousse na zakupy. Miejscowość dość ładna, lądniejsza od Monastiru. Cały dzień buszowania po sklepach trochę nas wymęczył.

Zdjęcia z Souuse. My w pełnym skladzie:) Od lewej: Natalia, Justyna, Faustyna, ja, Paulina i Angelika.


Tunezja jest krajem biednym, śmieci na ulicach, smród, w większych miasteczkach było ładniej. Plaża nie podobała mi się zbytnio, ponieważ nie była plażą prywatną pod hotel tylko publiczną, było dużo arabów, którzy nieustanie nas szczypali w wodzie.

Postanowiłam wybrac się na 2-dniową wycieczkę na Sahare. Podóż była długa a zakwaterowanie mieliśmy w bardzo fajnym hotelu. Pierwsza atrakcja to był przejaz jeppami po pustyni, kierowca nieźle szałał, paru osobom było niedobrze.


Sahara



Jadąc jeepem nawet miałyśmy fatamorgane. Wydawało się, że w oddali jest jezioro i nawet spytałyśmy się kierowcy co to za woda tam, a on się smiał mówiąc, że to fatamorgana i rzeczywiście tak naprawde tam nic nie było tylko piasek.

Drugiego dnia wycieczki z rana pojechaliśmy na wschód słońca nad jezioro słone Chott El Jerid, które kiedyś wyschło.




Poźniej kto chciał mógł się przejechać na wielbłądach:)



Wycieczka na Sahare była bardzo fajna, wspaniałe przeżycie. Reszte dni obozu jak mówiła spedziliśmy na plaży, na basenie i na mieście. Bardzo się zaprzyjaźniłam z dziewczynami i do dziś utrzymujemy kontakt;)

 

***

***

"Gdy w mą wyobraźnie spojrzę,

widzę stos marzeń i wspomnień.

W niej mój świat jest wymyślony,

pięknych miejsc w nim są miliony"

 

 

 

 

Moja Ocena Kraju: 6/10

 

Koszty: 2000zl

Długość pobytu: 2tyg

Hotel: Esplanade

Miejscowość: Monastir



 

19:53, patilove89 , Tunezja
Link Komentarze (1) »
Następna planowna podróż: Dużooo nas było... Liczniki


...







How Well Do You Know Your World?


Wyświetl większą mapę